ŁOWIECTWO PODWODNE W WIELKIEJ BRYTANII






Adam z Londynu z pełną siatką przegrzebek, Castletown, Portland


Połów z Mupe Rocks, październik 2011


Na biwaku w Kimmeridge, jesień 2011


Swanage Pier, 2007r - wtedy jeszcze można było polowac pod molem


Nurkowanie z łodzi pod Durdle Door, lipiec 2009


Nurkowanie z łodzi, Mupe Rocks, lipiec 2009


Przed wejściem do wody w Studland, sierpień 2010


Po kilku godzinach tylko 3 węgorze. Koledzy nic nie upolowali

Powrót z podwodnych łowów, Kimmeridge Bay, lipiec 2009

Michał przed wejściem do wody w Stairhole, lipiec 2009


Wiesław z Bournemouth na tle Worbarrow Bay, październik 2011,


Sea Bass na tle Mupe Bay, wrzesień 2009


Inny Sea Bass na tle Mupe Rocks, lipiec 2010

Nocny połów z Kimmeridge Bay, maj 2011


28 kwiecień 2011, Lulworth Cove


Na biwaku 11 maja 2011

Na biwaku w Kimmeridge. Nocny połów z Kimmeridge Bay, 5 czerwiec 2011


18 listopada 2012r koło Mupe Rocks


80cm Sea Bass z nocnego polowania w Studland Bay


Lipiec 2011 pod ST. Aldhelm's Head


16 październik 2011. Powrót z Mupe Bay


Pod Mupe Rocks. Sierpień 2011


Na biwaku. Maj 2011

Wstęp

Pod koniec listopada 2005 roku przeprowadziłem się do Wielkiej Brytanii.
Na początku zamieszkałem w hrabstwie Kent.
Od przeprowadzki, w wolnych od pracy chwilach, poszukiwałem ciekawych miejsc nurkowych. Zjeździłem całe wybrzeże hrabstwa i nigdzie nie nie znalazłem warunków do nurkowania z brzegu. Jedyne co znalazłem, to kilka zbiorników śródlądowych z czystą wodą.

Pod względem łowiectwa podwodnego 2006 rok był dla mnie niezbyt udany. Przez cały sezon nurkowałem nie więcej niż 30 razy w wodach śródlądowych i do tego nie zawsze z kuszą. Ale nie miałem specjalnego wyboru.
Na mapie Kent wygląda obiecująco — ma długą i urozmaiconą linię brzegową. Wzdłuż wybrzeża można znaleźć malownicze klify, rafy podwodne i mnóstwo wraków zalegających dno. Niestety, pomimo uporczywych starań, nie udało mi się ani razu trafić na przezroczystą wodę przy nadmorskich plażach. A zjeździłem całe wybrzeże Kentu i kawałek East Sussex — od Sheerness aż za Hastings. Byłem niemile zaskoczony tą sytuacją. Postanowiłem popytać wśród miejscowych płetwonurków i łowców podwodnych.

W całym Kencie nie znalazłem ani jednego klubu łowców podwodnych podczas gdy kluby i szkoły płetwonurków są w każdym mieście. Nawet w miastach położonych daleko od zbiorników wodnych. Odwiedziłem kilka z nich i dowiedziałem się że na morskie nurkowania jeżdżą do innych hrabstw.
Najczęściej do Dorset, Devonu lub nawet do odległej Kornwalii. Rzadziej wybierają się do West Sussex lub Hampshire.
Ponieważ benzyna i czas są bardzo drogie, zdecydowałem się na przeprowadzkę bliżej morskiej wody - w okolice Portsmouth.

Wybrałem to miasto myśląc że to dobry kompromis - blisko do lotnisk w Gatwick, Southampton i Bournemouth oraz godzina jazdy autostradą do Londynu i dwie godziny do promów w Dover a jednocześnie w zasięgu 150km na zachód i 100km na wschód oraz 100km dookoła wyspy Wight kawał ciekawego wybrzeża do spenetrowania.
Dodatkowe atuty to niedaleka puszcza New Forest (grzyby) i kilka czystych rzek.

Po przeprowadzce szybko przekonałem się że nowa lokalizacja ma też sporo minusów.
Zbyt mała przepustowość dróg w okresach masowych najazdów turystów i wczasowiczów zalewających południowe wybrzeże. W okresie letnim i we wszystkie weekendy od marca do października nieraz musiałem przemieszczać się w żółwim tempie i traciłem nerwy w korkach. A jeździć na łowiska trzeba nieraz dość daleko bo wody przybrzeżne hrabstw West Sussex i Hampshire w okolicach Portsmouth rzadko mają dobrą przezroczystość.
Wody Solentu są rybne ale nadają się do nurkowania tylko kilka lub kilkanaście dni w roku. Zapoznanie się z wyspą Wight też nie jest takie łatwe jak mi się wydawało. Chodzi o to, że mieszkając w Portsmouth trudno jest nurkować przy tej wyspie. Połączenia promowe kosztują tyle, co z Dover do Francji a podróż łodzią motorową też drogo wychodzi (paliwo do silnika) i do tego często duże fale uniemożliwiają jej użycie.

Pomimo w/w niedogodności i tak jestem zadowolony ze swojej decyzji. Do tej pory udało mi się dość dobrze poznać kawał wybrzeża dostępnego z lądu oraz niemało nurkowisk dostępnych ze środków pływających.
Najdalej na wschód nurkowałem i polowałem w Brighton a najdalej na zachód - w Lamorna Cove. Jednak ze względu na odległość najczęściej nurkowałem między Bognor Regis (50km od domu) a Chesil Beach (120km w jedną stronę).

Łowiectwo podwodne w Wielkiej Brytanii

W Wielkiej Brytanii, tak jak wszędzie, są dwa rodzaje łowców podwodnych: wyczynowcy, biorący udział we współzawodnictwie sportowym poprzez starty w zawodach oraz amatorzy polujący rekreacyjnie tylko dla własnej przyjemności.

Brytyjscy łowcy podwodni uważają (przynajmniej większość z nich) że Wielka Brytania jest najlepszym miejscem na świecie do nauki i uprawiania tego sportu. Niestety, nie potwierdzają tego wyniki Mistrzostw Świata ( World Spearfishing Championships) organizowanych przez CMAS od 1957 roku. Najlepsze wyniki uzyskane przez Brytyjczyków to:
5-te miejsce zdobyte w 1973r w Kadyksie w Hiszpanii
7-me miejsce w 1965 na Tahiti
9-te miejsce w 1975r w Peru
12-te miejsce zdobyte w 1985r w Hiszpanii oraz w 2008r w Wenezueli i dwukrotnie 14 miejsce w latach 1987 i 1996.
Przez te 51 lat, odkąd zaczęto organizować mistrzostwa świata, Brytyjczycy jeszcze 19 razy zajmowali pozycje między 27 i 39 miejscem. Dane te uzyskałem z British Spearfishing Association.

Dlaczego te ponad 60 milionowe państwo nie zabłysnęło ani razu na międzynarodowych zawodach? I to pomimo tego że warunki do uprawiania łowiectwa podwodnego mają tu naprawdę dobre?
Odpowiedź jest prosta: mała popularność łowiectwa podwodnego. Co prawda, BSA organizuje corocznie zawody krajowe, prowadzi ranking zawodników i patronuje kadrze narodowej ale ilość zawodników jest niewielka i raczej nie ma szans na zmianę na lepsze. Uprawianie łowiectwa podwodnego nie należy tu do dobrego tonu podczas gdy nurkowanie (scuba diving) jest ulubionym zajęciem setek tysięcy (miliona?) Brytyjczyków. I większość z nich nie lubi łowców podwodnych. Poza tym w tutejszych wodach jest to sport niebezpieczny, szczególnie dla tych, którzy chcą współzawodniczyć z najlepszymi na świecie.

Jest jeszcze jeden znaczący czynnik.
W tym sporcie nie można zdobyć fortuny i sławy jak w tenisie, piłce nożnej, sportach motorowych, w boksie czy nawet w golfie.

W sezonach 2007 - 2009 rzadko spotykałem nad wodą innych łowców podwodnych a jak już jakichś zobaczyłem to byli przeważnie Polacy. A jeździłem w ciekawe i łatwo dostępne miejsca.
Za to w Internecie na stronach grup dyskusyjnych poświęconych łowiectwu podwodnemu można znaleźć sporą grupę mieszkańców Zjednoczonego Królestwa którzy zawsze mają coś do powiedzenia. Wystarczy zainicjować jakiś nowy temat lub zadać pytanie i natychmiast się odezwą.
Podejrzewam, że są to zawodnicy spędzający więcej czasu czatując w sieci niż nurkując z kuszą. Chociaż czasami mogą być przydatni, np. w poszukiwaniu sprzętu nurkowego lub udzielając informacji na temat znanych sobie wód.

Od 2010 roku sytuacja zaczęła się zmieniać. Coraz więcej młodych ludzi uprawia amatorsko łowiectwo podwodne. Jednak nieliczni Brytyjczycy którzy jeszcze startują w zawodach nie poświęcają się całkowicie łowiectwu i freediving’owi tak jak wielokrotni medaliści międzynarodowych mistrzostw w tych sportach. Myślę że jest to spowodowane brytyjskim sposobem życia.
Młodzi ludzie nie mają zbyt wiele czasu na wyczynowe uprawianie sportów. Muszą dużo pracować, często po 10 i więcej godzin dziennie po to aby móc spłacać hipoteki domów oraz kredyty konsumpcyjne (przeciętny Brytyjczyk jest dwa razy bardziej zadłużony niż przeciętny Niemiec lub Francuz) - a z łowiectwa podwodnego nie ma dochodów.
Na sponsoring mogą liczyć jedynie nieliczni zdobywcy międzynarodowych nagród - tylko kilka firm produkujących sprzęt do łowiectwa podwodnego utrzymuje na kontraktach najlepszych zawodników. A niestety, nie można osiągnąć mistrzowskiego poziomu trenując tylko od czasu do czasu w weekendy.

Jak już wcześniej wspomniałem, w Wielkiej Brytanii warunki do uprawiania łowiectwa podwodnego są naprawdę dobre ale nie mogę się zgodzić z opinią Brytyjczyków, że najlepsze. Osobiście wolę wody cieplejsze, o lepszej przezroczystości, bez przypływów i odpływów, bez silnych prądów oraz z szansą na spotkania z naprawdę wielkimi rybami.
Brytyjscy łowcy podwodni twierdzą że kto w ich wodach potrafi upolować ryby ten da sobie radę wszędzie. W tym twierdzeniu jest dużo racji. Rzeczywiście, w tych wodach nie jest łatwo.

Największe problemy dla łowców podwodnych stwarzają silne prądy morskie spowodowane przypływami i odpływami, falowanie, słaba przeźroczystość w większości przybrzeżnych wód oraz duży ruch jednostek pływających. No i oczywiście profesjonalny sprzęt rybacki rozstawiony w najlepszych łowiskach.
Temperatura wód przybrzeżnych też nie rozpieszcza płetwonurków - odkąd tu mieszkam to przy południowych plażach ani razu nie osiągnęła 20 stopni.
Ale najgorsze jest to, że nie można liczyć na wielkie ryby.

Największe okazy łowione na kusze w tych wodach nie osiągają nawet 10 kilogramów wagi gdyż większe ryby przebywają na większych głębokościach i są niedostępne dla podwodnych łowców - nie da się tutaj tak głęboko nurkować na bezdechu jak w tropikach czy w morzu Śródziemnym.
Jedyną pociechą jest możliwość wyjścia z wody z pełną nizałką dość smacznych ryb oraz z pełną siatką cennych mięczaków i skorupiaków z homarami włącznie. I wcale nie jest trudno upolować kilka wymiarowych ryb w ciągu zaledwie 2 godzin jeżeli tylko woda jest przezroczysta przynajmniej na 2 metry. Bo ryby, choć niewielkie, to są!

Dużym plusem jest to, że w wodach przybrzeżnych polować na ryby może każdy. Nie potrzeba żadnych licencji, pozwoleń ani uprawnień. Chociaż niekiedy są wprowadzane przez lokalne władze okresowe zakazy na niektórych odcinkach wybrzeża. Ale o tych zakazach informują ulotki i tablice informacyjne rozmieszczone dość gęsto wzdłuż plaż i dotyczą one w większości przypadków mięczaków i skorupiaków.
Jedyne ograniczenia to:
- wymiary i okresy ochronne (tabele z wymiarami ochronnymi można kupić w każdym sklepie wędkarskim)
- ograniczenia ilościowe
- akweny zamknięte dla połowu ryb i innych morskich organizmów.

Nawet polowania na ryby z aparatami oddechowymi nie są zabronione przez prawo — wielokrotnie ze zdziwieniem obserwowałem płetwonurków ładujących do łodzi lub pontonów kusze razem z butlami na powietrze.

Wolno polować na ryby, kraby, homary oraz pozyskiwać mięczaki morskie nawet w nocy.

Natomiast British Spearfishing Association ma własny regulamin dla swoich członków. A każdy kto chce brać udział w zawodach, czyli kto chce być klasyfikowanym zawodnikiem musi być członkiem tej organizacji i stosować się do jej regulaminu. Regulamin BSA zabrania między innymi używania aparatów oddechowych, nie wolno ryb zamrażać i magazynować, nie wolno ryb sprzedawać, są ograniczenia ilościowe inne niż w ogólnych przepisach.


Południowe wybrzeże

Kent, East Sussex, West Sussex, Hampshire, Dorset, Devon, Cornwall — to są hrabstwa leżące na południu Anglii wymienione kolejno, zaczynając od wschodu.
Najczęściej odwiedzane przez płetwonurków nadmorskie miejscowości leżą w Dorset i Devonie. Popularność swoją zawdzięczają autostradom A3, A5 i A27 dzięki którym mieszkańcy nawet znacznie oddalonych miejscowości mogą szybko dotrzeć nad morze, zrobić jedno lub dwa nurkowania i wieczorem wrócić do domu. Hrabstwo Cornwall ma ciekawszą linię brzegową, bardziej malownicze krajobrazy i lepszą pogodę ale ze względu na trudny dojazd przyjeżdżają tu w większości ludzie mogący pozwolić sobie na dłuższy pobyt.

Dno przybrzeżnych wód usiane jest podwodnymi rafami i pojedynczymi skałami. Linia brzegowa urozmaicona jest pionowymi klifami i zacisznymi zatokami wyciętymi przez fale.
Często, gdy powierzchnia wody nie jest zbyt sfalowana, można obserwować stada delfinów lub foki żerujące w niewielkiej odległości od brzegów. Wielkie rekiny planktonożerne są częstymi gośćmi u wybrzeży Kornwalii.

Z całą pewnością można powiedzieć że dno Kanału La Manche u wybrzeży Anglii jest dosłownie usłane wrakami różnych jednostek pływających oraz samolotów. Zdarza się, że pod dobrze znanymi wrakami odkrywane są szczątki dużo starszych okrętów.
Statki handlowe, okręty wojenne, łodzie rybackie i jachty rozbijały się we mgle lub podczas gwałtownych sztormów na skalistych rafach i klifach od tysięcy lat. Nawet w dzisiejszych czasach, gdy jednostki pływające są wyposażone w radary, systemy GPS, echosondy, radia VHF a ich załogi mają stały dostęp do aktualnych prognoz pogody, morze ciągle pochłania nowe ofiary.

Duży wpływ na ilość morskich katastrof ma fakt, że wody te są od dawna najruchliwszą drogą wodną na świecie. Jednak najwięcej wraków atrakcyjnych dla płetwonurków pochodzi z czasów Pierwszej i Drugiej Wojny Światowej.
Niemieckie łodzie podwodne i Luftwaffe zbierały na tych wodach obfite żniwa. Głównie dlatego że porty w Portsmouth i Southampton były i są do dzisiaj największymi portami morskimi Wielkiej Brytanii.

Nie ma sezonu nurkowego bez nowych podwodnych odkryć. Zwłaszcza po silnych sztormach, gdy duże fale i silne prądy przesuwają ogromne ilości mułu, żwiru lub piasku na dnie, płetwonurkowie znajdują nowe wraki i pozostałości nawet po antycznych okrętach. Sztormowa pogoda sprawia też że niektóre dobrze znane wraki znikają pod tonami mułu na całe lata. Jednak nie tylko wraki przyciągają tutaj tysiące płetwonurków.

Sama natura również przygotowała wiele atrakcji dla podwodnych turystów. Są tu podwodne rafy porośnięte morskimi glonami i zasiedlone przez ławice ryb.
Można podziwiać ogromne, wielkie jak domy pojedyncze głazy leżące na żwirowym dnie wokół których gromadzą się ryby. Przy klifach pod wodą są ściany niemal pionowo opadające do żwirowego dna lub rumowiska głazów i drobnych kamieni które znalazły się pod wodą na skutek erozji skał lub trzęsień ziemi.
Niesamowitych wrażeń dostarczają podwodne kaniony i groty wymyte w skałach przez wodę w ciągu tysięcy lat.
Potężne fale wyżłobiły wybrzeże tworząc setki mniejszych i większych zatok. W tych zatokach można spotkać podwodne łąki wodorostów oraz piaszczyste lub żwirowe polany ograniczone skalnym gruzem. I wszędzie mnóstwo wszelkiego rodzaju ryb, krabów, homarów, małży i ślimaków.

Linia brzegowa Wielkiej Brytanii jest długa i urozmaicona jednak nie wszędzie można dostać się samochodem od strony lądu. Większa część wybrzeża jest własnością prywatną lub Ministerstwa Obrony. Wiele dróg dojazdowych do plaż jest również prywatnych gdyż przechodzą przez prywatne pola, łąki i działki.

Plaże są przeważnie publiczne. Wzdłuż klifów są publiczne szlaki turystyczne i ścieżki dla pieszych spacerowiczów. Jednak ludzie uprawiający sporty wodne są skazani do korzystania z ograniczonej możliwości dostępu do wody - przecież nikt nie będzie wędrował pieszo kilka kilometrów od publicznej drogi do plaży ze sprzętem na plecach.

Raz byłem tak lekkomyślny że wybrałem się na podwodne łowy pieszo, 1,5km w jedną stronę, stromą ścieżką z parkingu na szczycie klifu do plaży w zatoce przy Durdle Door. Z góry fajnie mi się szło ale powrót po 5-ciu godzinach w wodzie dodatkowo z mokrym sprzętem i rybami był dla mnie katorgą która zakończyła się tygodniowym leżeniem w łóżku.
Wspinając się na klif zrobiłem sobie kilka przerw. A że na klifach zawsze wieje to chłodny wiatr gwałtownie studził moje rozgrzane wspinaczką i dźwiganiem sprzętu ciało wskutek czego dostałem jakiegoś zapalenia mięśni albo nerwu.

Od Brighton do Chesil Cove


Na odcinku 200km brzegu udało mi się znaleźć tylko kilkanaście ciekawych łowisk łatwo dostępnych od lądu. Łowiska te są znane większości podwodnych łowców oraz są często odwiedzane przez płetwonurków. Skutek jest taki że homary, kraby i większe ryby już wiedzą czym może dla nich skończyć się spotkanie z człowiekiem.

Po dwóch sezonach przybrzeżnych nurkowań, chcąc znaleźć lepsze łowiska i mieć szansę na większe ryby musiałem zdecydować się na zakup łodzi motorowej. Łódź kupiłem w kwietniu 2008r ale w tamtym sezonie nie korzystałem z niej zbyt często gdyż pogoda na to nie pozwalała - była wyjątkowo paskudna i wiatry wiały prawie cały czas z południowych kierunków wywołując wysokie fale które z kolei uniemożliwiały korzystanie ze małych jednostek pływających.

Następne trzy sezony (2009, 2010 i 2011) mogę śmiało określić jako bardzo dobre. Często mieliśmy gładką powierzchnię morza i dzięki temu widoczność pod wodą dochodziła w niektórych miejscach do 20 metrów. Przy pomocy łodzi spenetrowałem wiele ciekawych nurkowisk niedostępnych z brzegu.
W 2011 roku kupiłem jeszcze mały ponton przy pomocy którego mogłem odwiedzać łowiska znacznie oddalone od slipów - miejsc gdzie można wodować łodzie motorowe holowane na przyczepach. Dzięki temu pontonowi ograniczyłem koszty niektórych moich morskich polowań.
Na przykład w Swanage opłata za skorzystanie ze slip way wynosiła w 2012 roku 17.40 GBP i do tego trzeba jeszcze doliczyć opłaty za parkowanie samochodu oraz przyczepy podłodziowej po 8 GBP za każdy pojazd. Razem 33.40 GBP! Podczas gdy z pontonem na dachu można podjechać blisko niepłatnej plaży, zrzucić go na wodę i auto zaparkować na bezpłatnym parkingu.

Sezon 2012 roku pod względem pogody okazał się jeszcze gorszy niż ten z 2008 roku. Mieliśmy naprawdę niewiele dni ze słabymi wiatrami i dobrą przezroczystością wody. Na dokładkę było jeszcze mnóstwo opadów.
Pomimo fatalnej pogody i tak sporo nurkowałem. Udało mi się nawet obnurkować kilka całkowicie dla mnie nowych miejscówek.

W chwili obecnej (grudzień 2012r) mogę powiedzieć że po ponad dwóch tysiącach (skromnie licząc) godzin spędzonych na nurkowaniach w wodach południowej Anglii, dość dobrze poznałem kilkadziesiąt nurkowisk między Brighton a Chesil Cove. Zarówno tych dostępnych z brzegu jak i tych dostępnych tylko ze środków pływających.
To znaczy że wiem gdzie i o jakiej porze warto wchodzić do wody biorąc pod uwagę kierunki wiatrów oraz fazy przypływów i odpływów. Znam także kierunki i prędkości prądów podczas poszczególnych faz pływów w moich ulubionych miejscówkach. Dzięki temu rzadko wychodzę z wody bez jakiejś zdobyczy oraz unikam niebezpiecznych sytuacji.

Uwaga!

Poniżej są dwie listy moich nurkowisk. Listy te są niepełne. Nie ująłem w nich miejsc rzadko odwiedzanych przeze mnie ani tych w których nurkowałem tylko jeden raz.
Postanowiłem że dokładniej opiszę tylko jedno nurkowisko.
Dlaczego?
Otóż uważam że łowiectwo podwodne to nie tylko połów ryb i innych stworów. Dla mnie ważniejsza jest cała otoczka.
Jednym z elementów tej otoczki jest właśnie samodzielne poznawanie nowych nurkowisk i doświadczalne badanie sytuacji w różnych warunkach. Warunkach które ciągle zmieniają się zależnie od pory roku, pory dnia, faz pływów oraz kierunków wiatru i fal. A gdy już poznam nowe łowisko na tyle dobrze że nie wychodzę z niego bez jakiegoś trofeum to wtedy szukam następnych, dotąd mi nieznanych.

Nie chciałbym pozbawiać kolegów tej frajdy podając im jak na tacy każde nurkowisko.

Moje nurkowiska dostępne z brzegu

Oto lista najczęściej odwiedzanych przeze mnie miejscówek gdy nie ma warunków do użycia łodzi lub pontonu albo poprostu nie mam czasu na organizację nurkowania ze sprzetu pływającego:
Lulworth Cove
Jest to malownicza, niemal okrągła zatoka otoczona wysokimi klifami z niezbyt szerokim wyjściem na otwarte morze i w której ujście znajduje potok płynący wąską doliną. W dolinie nad tym potokiem leży stara rybacka wioska East Lulworth. Lubię tutaj przyjeżdżać. Nie przeszkadzają mi nawet tysiące turystów przyciąganych malowniczymi klifami.
Dojazd jest łatwiejszy niż do Swanage gdyż prowadzą tu trzy drogi z różnych kierunków. Jest jeden olbrzymi płatny parking ale w ładne, pogodne weekendy ciężko znaleźć miejsce. Trzeba być wcześnie, przed godziną 9-tą.
Z parkingu do plaży trzeba dojść jakieś 400 metrów asfaltową drogą zamkniętą dla ruchu samochodowego. W samej zatoce prądu nie ma a głębokość na środku dochodzi do 6-7 metrów. Na zewnątrz, po minięciu cypli trafia się na słaby prąd w kierunku wschodnim lub zachodnim - zaleznie od fazy pływu. Jednak podczas pełni i nowiu prąd ten nabiera siły i potrafi sprawiać pływakom dyskomfort.
Różnice poziomów wody między pływami są nieduże - od 0.6 do 2.0 metra, więc można tu polować i nurkować o dowolnej porze. Ale w samej zatoce najlepiej jest podczas przypływów. Wtedy z otwartego morza przypływają cefale (Gray Mullet) żerować wśród podwodnych łąk. Gdy woda opada to cefale znikają.
Pod wodą są naprawdę piękne widoki. Mnóstwo skał i pojedynczych głazów porośniętych roślinami. Woda przeważnie jest czysta, latem widoczność dochodzi do 10m. Rzadko spada poniżej 4-5 metrów - tylko bezpośrednio po lub w czasie silnego południowego wiatru który podczas przypływów potrafi pchać fale do podstawy klifu przy plaży.
Najciekawszymi dla mnie miejscami są niemal pionowo opadające do 7 metrów pod wodę ściany klifów na zewnątrz zatoki oraz podwodne łąki wodorostów w samej zatoce. Zawsze tutaj udawało mi się coś upolować.
Pod klifami, w okolicach dużych głazów lub pojedynczych skał kręcą się niewielkie stada rdzawców (Pollack). Czasami pojawiają się basy. W dołkach i dziurach pod skałami kryją się cefale i trzy rodzaje wargaczy z których jedynie Balan Wrasse jest warta zachodu - są największe (dorastają do 4kg) i bardzo mi smakują po uwędzeniu. Pozostałe wargacze rzadko osiągają wagę ponad 1kg. W nocy można złapać parę homarów lub krabów oraz upolować jakieś płastugi które są lepiej widoczne w świetle latarki. Homarów i krabów jest znacznie mniej niż w okolicach Bognor Rocks ale są większe.

Gdy nie ma wiecej chętnych na nurkowania z motorówki to wtedy pływam pontonem właśnie z Lulworth Cove do Durdle Door i Mupe Bay.
Stairhole
Swanage Beach
Swanage Pier
Studland Bay
Old Harry's Rocks
Durlstone Bay
Peveril Point
Seacombe
Kimmeridge bay
Worbarrow Bay
St Oswald's Bay
Ringstead Bay
Newton's Cove
Castletown Beach
Church Ope Cove
Sandholes
Portland Bill
Chesil Cove
Hill Head
Selsey
Aldwick
Shoreham

Moje nurkowiska dostępne z łodzi

Tutaj jest lista nurkowisk najczęściej odwiedzanych przeze mnie przy pomocy łodzi motorowej lub pontonu:
Mupe Bay, Mupe Rocks
Durdle Door
Gadcliff
Worbarrow Tout
Hobarrow Bay
Od Kimmeridge Bay do Chapman's Pool
St Aldhelm's Head (St Alban's Head)
Od St Aldhelm's Head do Anvil Point
Od Ballard Point do Old Harry's Rocks
Training Banks